
Salonik z kulturą” – Kabaret „Długi” oraz Iwona Loranc.
Gospodarzem programu jest Antoni Muracki.
18.02.2012 godz.18.00 – PRUSZKÓW, Pałacyk Sokoła, ul. Kościuszki 41
10.02.2012 godz. 19.00 – WYRZYSK, Restauracja Orion, ul. Pocztowa 11
Recital autorski Antoniego Murackiego pt. „Wieczór walentynkowy”, towarzyszy Robert Kuśmierski /acc./ Serdecznie zapraszam!
11.02.2012 godz.19.00 WYSOKA, Sala Ślubów UMiG
Recital autorski Antoniego Murackiego pt. „Wieczór walentynkowy”, towarzyszy Robert Kuśmierski /acc./ Serdecznie zapraszam!
12.02.2012 godz.19.00 – MILANÓWEK, MCK ul.Kościelna 3
„Salonik z kulturą” – Gość specjalny Edyta Geppert z zespołem. Gospodarzem programu jest Antoni Muracki Serdecznie zapraszam!
18.02.2012 godz.18.00 – PRUSZKÓW, Pałacyk Sokoła, ul. Kościuszki 41
„Salonik z kulturą” – Kabaret „Długi” oraz Iwona Loranc. Gospodarzem programu jest Antoni Muracki. Serdecznie zapraszam!
Czy poziomowi kultury winien na pewno tylko kryzys?…

Fakt, że mamy właśnie kryzys ekonomiczny jest powszechnie, czasem wydaje mi się, że nawet zbyt powszechnie, znany. Zwyczaj oszczędzania, nie tylko w takich razach, głównie na kulturze, zwłaszcza tej nazywanej „wysoką” też nie jest, niestety, niczym nowym.
Zaraz po Nowym 2012 Roku dopadła mnie jednak wiedza, której – przyznaję otwarcie – wolałabym nie posiadać. Otóż, okazuje się, że – przynajmniej w warszawskich i podwarszawskich centrach i ośrodkach kultury (a mam podstawy sądzić, iż gdzie indziej jest wcale nie lepiej) miejsca dla bardów, czyli mówiąc w skrócie dla mądrego wrażliwego i empatycznego słowa, oraz muzyki, zrobiło się raptem znacznie mniej niż było. A i dotąd nie było nadzwyczajnie.
Wielu kierowników i dyrektorów tych lokalnych przybytków kultury tłumaczy to oczywiście mizerią finansową. Moja, nie tylko kobieca, intuicja podpowiada jednak, że to tylko wygodna wymówka. Stosowana, bo trudna do podważenia. Powtarzana często, bo zrozumiała dla każdego. A że takie wyjaśnienie jest nie całkiem prawdziwe, to już całkiem inna sprawa. Przecież na – miałkie w formie i treści – przedsięwzięcia z kręgu kultury masowej pieniądze się jednak znajdują…
Że niby prawa rynku? Że realizuje się to na co przyjdzie większa grupa widzów? Powtórzę tu, mocno już wyeksploatowany, banał. Im bardziej będzie się schlebiać, I TO W MIEJSCACH UTRZYMYWANYCH PRZEWAŻNIE Z ŚRODKÓW PUBLICZNYCH, pospolitym gustom, tym coraz bardziej pospolite one będą. I zamiast sztuki pozostanie bełkot.
W związku z tym, naturalnie przy założeniu, że nie chce się społeczeństwa przygłupów, w tej sprawie na polepszenie sytuacji ekonomicznej czekać nie można. Bo stosik z forsy się kiedyś, prędzej lub później powiększy i będzie ją można wydawać. Tyle, że wtedy może się okazać, że – w każdym razie w kulturze – to SENSOWNIE nie ma już ani na co, ani dla kogo.
„A mnie jest szkoda…” nie tyle, parafrazując klasyka, nie tyle, „lata”, co lat pracy i pokładów cudowności wielu polskich artystów. Że wymienię tylko dla przykładu, i z pełnym szacunkiem dla Wszystkich pozostałych: Elżbietę Wojnowską, Elżbietę Adamiak, Antoniego Murackiego, Mirosława Czyżykiewicza, czy Pawła Orkisza.
(autorka: Ewa Karbowska)
„Wg Antoniego (Murackiego) świat”
„Wg Antoniego (Murackiego) świat”
i czarów moc na dziewięć gitar
czule zaklętych na trzech płytach
i mgła nostalgii w komentarzach –
wszystko się zdarza
a na dodatek jeszcze czasem
- ze szmerów słyszanych pod lasem
o których milczeć nie wypada –
magia się skrada
jest miejsce gdzieś
PO DRUGIEJ STRONIE na strach że poznasz katatonię
i wątpliwości nie wykrzyczysz – z poważnych przyczyn
nadzieja na siłę przesłania
z niej ŚWIAT stworzony DO SKŁADANIA –
zajęcie dla już starych dzieci;
coś z sensem sklecić
i jeszcze rankiem człek się boi
że może ciut ZA BLISKO STOISZ –
choć tak się wiele przydarzyło…
na przykład miłość
i parę lat dla braci Słowian
- schowanych w nutach u wezgłowia –
z których wyczytać wciąż się da
o życie gra
brzmi więc z Ostrawy Nohavica
- przez los rzucona rękawica –
a z Petersburga Rozenbaum –
w dziesiątkę strzał?…
a z rzadka – w piątek lub niedzielę –
zatęskni czasem się za Brellem
bądź też przed widmem nowych klęsk
strzeże Brassens…
tak to z poezją bard się wadzi
ale – jak dotąd – Jej nie zdradził
- acz Jej nadawał rys luzacki –
Tolek Muracki
(Ewa Karbowska 23.12.2011)
Serdeczne życzenia Świąteczne i Noworoczne 2012

Najlepsze Życzenia Świąteczne i Noworoczne wszystkim- przeszłym, teraźniejszym i przyszłym zwolennikom swojej artystycznej aktywności – składa
Antoni Muracki z Rodziną, a nieśmiało dołącza się – dokonująca większości czytanych przez Państwa wpisów – Ewa Karbowska
2.12 2011 WARSZAWA – WESOŁA –Osiedle Stara Miłosna
Godzina 20, ul.: Klimatyczna 1 (Aula Gimnazjum nr 119)
SALONIK Z KULTURĄ.
Wystąpią : Antoni Muracki i Krzysztof Daukszewicz
Wstęp wolny – ZAPRASZAMY SERDECZNIE
11.12. 2011 – WOŁOMIN k. Warszawy
Godzina 17.00 -Miejski Dom Kultury ul. Mariańska 7 KONCERT „Pieśni bez paszportu” Wykonawcy: Jan Jakub Należyty, Aleksandra Drzewiecka, Jakub Muracki, Antoni Muracki, Dorota Wasilewska Na koncert złożą się pieśni najwybitniejszych europejskich twórców piosenki literackiej i kabaretowej, takich jak.: Brel, Aznavour, Brassens, Nohavica, Okudżawa, Kryl, Wysocki, Rozenbaum , w wykonaniu mistrzów tego gatunku. Młode pokolenie wykonawców [...]
Z www.mmwarszawa.pl – relacja + FOTO Ewa Krzysiak

„Kultura bez barier”. Relacja dziennikarki obywatelskiej T
„Kultura bez barier”
Autor: Tekst Dzięki wsparciu instytucji pozarządowych i dostępnych funduszy umożliwiono występ niewidomemu piosenkarzowi Romanowi Roczeniowi. Obdarzony silnym, bardzo ekspresyjnym i ciekawym głosem potrafił wydobyć nowe znaczenia ze znanych już przebojów. Na długo zapadnie w pamięć wykonana przez niego kompozycja do słów Jacques’a Brela „Amsterdam”. Równie wyrazista była twórcza interpretacja piosenki Marka Grechuty: „Tyle było dni…” z wiecznie aktualnym przesłaniem niezapomnianego barda i poety polskiej piosenki:
„Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy…”
Widzowie mogli także posłuchać wykonywanych przez niego pieśni Leonarda Cohena.
Roman Maciejewski-Varga zapoznał zebranych z poezją. Listopadowy nastrój sprzyjał przypomnieniu wiersza przedwcześnie zmarłego młodego poety Pawła Zalewskiego z Warszawy. Publiczność usłyszała więc nie tylko to, co sam stworzył Roman Maciejewski-Varga, lecz również jego literackie inspiracje.
Weteran polskich festiwali i przeglądów piosenki, Tomasz Kordeusz wzruszał i przypominał swoje ballady. Szczególnie warto wspomnieć smutny song poświęcony staremu, olsztyńskiemu kinu „Awangarda”, którego już nie ma, bo zamiast niego istnieje nowoczesny multiplex. Jednak w nim wcale nie ma kina studyjnego, ani autorskiego, tylko importowane z USA kasowe przeboje.
Do tych zmian nawiązał także sam konferansjer i piosenkarz w jednej osobie – Antoni Muracki. Zaśpiewał on dwie piosenki o agresywności kultury masowej i coraz bardziej powszechnej dominacji bylejakości w życiu codziennym.
Później na scenę zawitała Wolna Grupa Bukowina legendarny przebój tej formacji muzycznej zabrzmiał na początek i koniec ich występu. „Majster Bieda” otworzył cudowną kolekcję piosenek skomponowanych do słów założyciela grupy Świętej Pamięci Wojtka Belona, Adama Ziemianina i oryginalnych, krakowskich poetów zafascynowanych twórczością Jerzego Harasymowicza. Słuchając ich piosenek można było zarówno poczuć zapach wiatru na Ponidziu, jak też smak potraw i napojów wyskokowych w barze na Stawach.
Wojtek Belon, legendarny bard Wolnej Grupy Bukowina był wesołym człowiekiem z poczuciem humoru i fantazją. A więc oprócz refleksyjnych, poetyckich nastrojów były także lżejsze, krótkie piosenki, jak ta o zajączku, czy inne o człowieczej codzienności. Wolna Grupa Bukowina zaprezentowała swoje najpiękniejsze piosenki.
Ten trwający trzy godziny koncert nikomu się nie dłużył, a ponadto cała sala huczała od braw, jakie słusznie należały się występującym artystom. Ci z kolei, dziękując za oklaski wyrazili nadzieję, że może kiedyś uda im się powrócić do publiczności na warszawskiej Białołęce. Jak zawsze, panowała tutaj niezwykle sprzyjająca artystom atmosfera.
z Antonim Murackim – posiadaczem trzech autorskich płyt, setek wierszy i dziewięciu gitar, bardem i animatorem kultury – O TYM CO W (Jego i w ogóle) ŻYCIU NAJWAŻNIEJSZE – rozmawia Ewa Karbowska
Z
Ewa Karbowska:
To, w istocie jego pozorności, mało odkrywcze pytanie, o ludzi, sprawy, emocje i rzeczy w życiu najważniejsze stawiałam już, prywatnie i publicznie, wielu osobom. A postawienie go Tobie, nie wiedzieć czemu, jakoś się nie przydarzyło…
Antoni Muracki:
Ale to chyba nie moja wina?
E.K:
No jasne, że nie. Ale też i nie zasługa. Mogłeś powiedzieć nie pytany.
A.M.:
OK. Nie powiedziałem. Spróbujmy więc naprawić nasz wspólny błąd. I pozostańmy z nadzieją, że za omyłkę lub niedopatrzenie uznają to także inni, na przykład
czytelnicy.
E.K:
Bo ta nadzieja to nobilitacja dla nas obojga?…
A.M.:
Nie. Bo, chodzi , jak rozumiem NAPRAWDĘ, o to kto i co jest najważniejsze. A nie to na ile zgrabnie potrafimy się przekomarzać i co najlepiej zaspokaja Twoją i moją ewentualną próżność.
E.K.:
W porządku. Więc kto i co jest dla Ciebie najważniejsze?
A.M.:
Na pytanie „KTO?”, odpowiem tak samo mało oryginalnie, jak większość ludzi na świecie. Powiem, że Rodzina i Przyjaciele. Dodam też, że bez ich wsparcia, albo i kubła zimnej wody wylanego na głowę, nie byłbym dziś ani tym, kim jestem, ani w tym miejscu, w którym jestem.
E.K.:
Wierzę w Twoją szczerość, ale ten poziom ogólności dotyczy przecież każdego człowieka.
A.M:
Uprzedzałem przecież, że nie będę tu nikim wyjątkowym. Mówię tak, bo w moim przypadku to również prawda. Ci którzy dobrze mnie znają mogliby nawet zaświadczyć, że „prawda jak cholera”.
Oczywiście, dodatkowo, jako ktoś „od pióra, sceny, poezji, muzyki i estrady”, bardzo cenię sobie moją publiczność. I nie jest to chęć taniego przypodobania się. Mam pełną, czasem wręcz dojmującą, świadomość, że, szczególnie teraz, gdy to co robię wylądowało w artystycznej niszy, bez niej, wysmakowanej i refleksyjnej, umiejącej zatrzymać się w pół kroku, a nawet wstrzymać oddech, ja „sztuki sługa”, po prostu nie istnieję.
E.K.:
Przejdźmy więc do tego „CO?” jest dla Ciebie najważniejsze. I jako dla człowieka i wtedy, gdy przypatrujesz się sobie jako artyście?
A.M.:
Z pewnością, jak prawie każdy z przedstawicieli naszego gatunku, i absolutnie każdy twórca, mam w sobie coś z Narcyza. Nie jest to jednak cecha na tyle dominująca, abym przyglądał się sobie szczególnie często, czy przesadnie bacznie. A jeśli nawet już to robię, to raczej nie zastanawiam się nad tym, czy w danej chwili jestem „tylko” człowiekiem, czy „aż” artystą. Zawsze najbardziej potrzebuję łowienia nastroju. Nie wyobrażam sobie dnia bez poetyckiego, albo i poetycznego, wąchania czasu i miejsca. Tych w których jestem dziś, byłem wczoraj i będę jutro.
E.K.:
A słowo, a muzyka?
A.M.:
To spełnienia i dopełnienia. To logiczne skutki owego wąchania.
E.K.:
I tylko tyle?
A.M.:
To nie jest „tylko”. Ale skoro chcesz więcej… Może być o potyczkach z – własną i cudzą – wrażliwością, albo, co niestety nierzadkie, jej brakiem.
E.K.:
Więcej w tym stwierdzeniu poety i muzyka, czy doświadczonego obojętnością odnośnych decydentów, animatora kultury, pomysłodawcy i realizatora SALONIKÓW Z KULTURĄ, PEJZAŻY Z PIOSENKĘ, i cyklów koncertów KULTURA BEZ BARIER?
A.M.:
Wszystkiego po trochu. Jestem wręcz obrzydliwie zintegrowaną całością.
E.K.:
Całością na pewno. Jednak w temacie obrzydliwości zdecydowane veto. Kręcisz się w tym wszystkim, ale niezwykle urokliwie. Z finezją Twoich trzech autorskich płyt, którymi (w cyklu powtarzalnym co trzy dni) rozpoczynam niemal każdy, ale szczególnie ten gorszy, poranek.
A.M.:
Naprawdę? Nigdy o tym nie mówiłaś.
E.K.:
Bo myślałam, że wiesz, iż lubię się przekonać co jest „PO DRUGIEJ STRONIE”. Nie pogardzę też dopasowywaniem elementów ze „ŚWIATA DO SKŁADANIA” i nie przestraszę się, gdy zauważasz, chyba nie tylko pod moim adresem, „ZA BLISKO STOISZ”.
A.M.:
W przypływie skromności milknę.
E.K.:
Przyrzeknij, że nie na zbyt długo i że ten stan nie przeniesie się na scenę?
A.M.:
Tyle mogę obiecać.
10.10.2011 – g.19, Szczecin – Rocker Club
Partyzantów 2, 70-222 Szczecin, tel./ fax (91) 488-55-00 www.rockerclub.pl , www.facebook.com/RockerSzczecin Recital autorski, Antoniego Murackiego, z towarzyszeniem Roberta Kuśmierskiego –akordeon. Koncert w ramach cyklu „Szczecińskie Wierszogranie” organizowanego przez SZOK czyli Szczecińską Offensywę Kulturalną.
