Na duszy już przeklętej czerń
jak jasny grom w słoneczny dzień
na oczy w których nic nie było
Pewnego grudniowego dnia
zdarzyła się dziewczyna zła
zdarzyła się ta późna miłość

A w kruczych włosach miała wiatr
i po podbródku ciekł jej świat
łowiła chciwie słów zawiłość
A obok jej frywolnej gry
kręciła wolno się, na trzy
zdumiona sobą – późna miłość

Lecz za późno już
pajęczynę snuć
wyobraźni pęka nić
zimne noce, puste dni
Trudny czas na miłość

Gdy ciemną miłość zsyła ci
szaleństwo co popija gin
i pożar myśli krew roznieci
Nadziei opiekuńczy wiatr
otwartym sercom – mim strat
dodaje sił – a zmiata wokół śmieci