Jak nieproszony gość po północy stuka do czyichś drzwi,
tak i na ciebie czeka za rogiem pamięć minionych dni
Taki sam sweter, skórzane buty i włosów płowy len
To twoja przeszłość kuśtyka obok, wlecze się jak cień i mówi:

Spójrz, oto ja
Radość i łza
Otwórz swe drzwi
Na tamte dni
Które minęły

Węzeł na chustce, która na lata usłała kieszeni dno
Miał ci przypomnieć, że masz coś kupić – lecz zapomniałeś – co?
Wszystko coś stracił znikło jak pociąg za horyzontem lat,
Ona na plecach dźwiga za tobą ciężar straconych szans i mówi:

Spójrz, oto ja
Radość i łza
Otwórz swe drzwi
Na tamte dni
Które minęły

W powodzi chwastów nie widać trawy pośród wysokich drzew
Odjechał tramwaj twojej młodości z czerwoną gwiazdą w tle.
Po konduktorach, którzy cię wieźli dawno już przepadł ślad
I tylko dumną głowę na szyi niesiesz tyle lat

Spójrz, oto ja
Radość i łza
Otwórz swe drzwi
Na tamte dni
Które minęły

To, co zasiałeś –teraz dojrzało w winogron ciemną kiść
I wszystko, czego nie zjadłeś wczoraj – możesz skosztować dziś
Maczane w miodzie słodkie migdały, czekoladowy mus
Ona na deser wszystko to niesie i wkłada ci do ust i mówi

Gdy przy twym boku, w pościel wtulona ułoży się do snu
To cię odwiedzą ci, którzy byli, a których już nie ma tu
Wszystkich z imienia zechcesz pozdrowić i wszystkich rozpoznasz wlot
A rano ona, ze snu zbudzona przeciągnie się jak kot i powie:

Spójrz, oto ja
Radość i łza
Otwórz swe drzwi
Na tamte dni
Które minęły